Nie pisałem, bo czas mi zwariował. Gdy w jednym z wcześniejszych wpisów zastanawiałem się, kiedy przyjdzie czas na moje zakochanie nie sądziłem, że wydarzy się to tak wcześnie. Miałem nadzieję, ze endorfiny buzować będą we mnie zimą. Los jednak miał inny plan wobec mnie i zakochałem się już, teraz, nagle. Prócz udanej sytuacji sercowej, nastał również progres pracowniczy. Awansowałem, spełniam swoje marzenia zawodowe, udaje mi się wszystko. Jest szczęście, wymarzona praca i facet u boku. Czego chcieć więcej? ;) W chwili wolnego czasu na pewno nadrobię zaległości. Teraz niestety muszę pokazać w nowej pracy, ze nie bez powodu zasłużyłem na to stanowisko. Jednak jesień zapowiada się rewelacyjnie, ale czy ten piękny stan może długo trwać? Może! Chwilo trwaj jak najdłużej.