Śmiejecie się ze mnie, bo jestem inny. Ja się śmieję z was, bo wszyscy jesteście tacy sami. - Jonathan Davis - Gay Blog

Wpisy z tagiem: gay

sobota, 05 maja 2012

Notorycznie nie mam czasu na nic, trzeci etat stanowczo mi nie służy. Jeffree postanowił zostać barmanem! O ile minusem są godziny pracy trzeciego etatu i marna kasa to plusem ewidentnym są napiwki i ludzie, których spotykam i z którymi rozmawiam wedle znanego wszystkim stwierdzenia, ze barman jest najlepszym słuchaczem/psychologiem ;). 

Prowadziłem już rozmowy o nieudanych małżeństwach, rozwodach, miłości, II wojnie,  pięknych kobietach, polityce itp itd. Oczywiście również próby romansów były i to zarówno u pań jak i panów. 

Spotkałem jakiś czas temu znajomą z dawnych lat, kompletnie jej nie poznałem, zupełnie się zmieniła i to na lepsze. Wiedziałem, że jest lesbijką dlatego nie spodziewałem się, że od dłuższego czasu planowała ze mną rozmowę na najważniejszy w życiu człowieka temat: Dziecko!

Podeszła nieśmiale, choć już po 2-3 piwach i zaczęła zagajać rozmowę:
-Cześć! Boże jak my dawno się nie widzieliśmy, co słychać u Ciebie, masz kogoś? 
-Cześć. No dawno się nie widzieliśmy, ile to już? Cztery lata? Ja wciąż sam i na razie zrobiłem sobie wolne po ostatnich wydarzeniach z facetami. Co słychać u Ciebie?
-W sumie to nie przypadkiem tu jestem, sorry, ze tak w pracy zawracam ci głowę, ale chciałam cie o coś zapytać... [tu długie krążenie wokół tematu... i wreszcie powiedziała] ... Chciałabym, żebyś zrobił mi dziecko, chcę je wychować ze swoją dziewczyną. Już od kilku tygodni zastanawiałam się jak Ci to powiedzieć, zapytać, bo tylko z tobą mogłabym to zrobić, oczywiście w akcie urodzenia wpisałabym "ojciec nieznany" i jeśli chcesz mogę podpisać dokumenty, ze nie będę miała żadnych roszczeń wobec ciebie po urodzeniu dziecka, nie będę chciała alimentów itp, żadnej kasy...  
- Yyy, muszę to przemyśleć, bo to niesamowicie poważna decyzja, odezwij się za jakiś czas...

No i tak mniej więcej zakończyła się rozmowa, w środku nocy [kiedy jeszcze byłem w pracy] zadzwonił telefon i słyszę w słuchawce:
-To co wpadniesz do nas dziś? Tylko na godzinę, ale jak chcesz możesz zostać na noc ...
-Anna, ja jestem w pracy, nie mogę teraz rozmawiać... 
-Ale przyjdź po pracy, to niewiele czasu zajmie, będę czekała na ciebie.
-Nie mogę teraz rozmawiać, trzymaj się i do usłyszenia.

Co miałem zrobić? Oczywiście wiedziałem, że chce bym przyszedł w określonym celu, ale dziecko to nie zabawka. Poza tym wiem, że nie mógłbym patrzeć jak dorasta moje dziecko a ja nie mógłbym powiedzieć że jestem jego ojcem, wiem, że strasznie byłoby mi źle z tego powodu, sam chciałbym mieć dziecko a najlepiej dwójkę dzieci. 

Zastanawia mnie fakt, czy ktoś z was zgodził by się na taki krok? Potrafilibyście  oddać swoje dziecko komuś i trzymać w tajemnicy, że jesteście jego ojcem/matką? 

wtorek, 17 kwietnia 2012

Wszystko zmienia się niesamowicie szybko, czas mija nieubłaganie, spoglądam w kalendarz a tu połowa kwietnia... A jeszcze nie dawno był styczeń, sylwester i plany na cały nadchodzący rok. Rodzicielka wraca do zdrowia - to dobra wiadomość, ucieszyłem się. Może nawet zawita za jakiś czas do PL i pobędziemy ze sobą kilka dni. 

Czas na główny dzisiejszy temat... faceci! Czasem zastanawiam się jak można być chamem i prostakiem. Mam wrodzone przeświadczenie że ludzie są fajni, lubie ludzi... z zasady... i jak się okazuje to mój błąd. "Bądź miły a pomyśli, że to flirt" - sprawdza się to u mnie w 100%. Geje naprawdę są jacyś dziwni [nie wszyscy ale większość] Moi adoratorzy na potęgę pojawiają się bo jak twierdzą zakochali się. No proszę Was... Czy naprawdę w dzisiejszych czasach trzeba być skończonym chamem i prostakiem żeby było w porządku?  

Ostatnio miałem ogromną nadzieję, że facet, który pojawił się w moim życiu zostanie w nim na dłużej. Los miał jednak inne plany i Ów chłopak flirtuje właśnie z kimś innym nawet nie uprzedzając mnie o końcu znajomości [jakież to dziecinne]  dowiedziałem się o całej sprawie przypadkiem od naszego wspólnego znajomego. Wszystko przez to, że powiedziałem mu, że na pewno po kilku spotkaniach się z nim nie prześpię... I proszę... skończyło się.

Czyżbym popełnił błąd, że nie chciałem z nim spać a próbowałem rozpocząć znajomość od zwykłego rozmawiania i spędzania czasu? Trudno, jego sprawa, może kiedyś się ogarnie i dotrze do niego, że miałem szczere intencje.
Ostatnio dotarły do mnie ciekawe wieści a propo plotek, dawno się tak nie uśmiałem;) jeden z moich nowopoznanych znajomych powiedział mi że słyszał o mnie ciekawe rzeczy, a w zasadzie plotki [kocham to;)] oto dwie z nich;)

...pierwszy raz to chyba usłyszałem plotkę od jakiś kolesi chyba na imprezie  a ja nie byłem na studiach tylko przyjechałem do znajomej ..i to było coś na zasadzie "no jego chuj to już chyba wszystkiego w województwie się tykał "... drugie to całkiem niedawno "no rucha ponoć na potęgę ale ogółem miły koleś" xD

Szkoda, że moje życie erotyczne nie jest takie jak mówią:P Ale humor mi się poprawił :) Pozdrawiam autorów i ich wyobraźnie;) Czekam na dalsze ciekawe i urzekające historie, może kiedyś wydam je w postaci zbioru opowieści "Na własny temat". 

Zazwyczaj się nie zrażam do przeciwności losu, jakoś moja doza optymizmu pomaga mi przetrwać złe dni, dziś w sumie nie wydarzyło się nic co zburzyłoby mój światopogląd ale jakoś słabszy miałem ten dzień. Dlatego jeżeli komuś z was też jest niekiedy "gorzej" podaruje kawałek który słyszałem w Polskim Radiu Czwórka, tekst jest niesamowity!... Dobrej nocy;)


 

piątek, 30 marca 2012

Czasami nie rozumiem sam siebie. To takie dziwne uczucie jakby w jednym momencie siedziały we mnie dwie osobowości, krzyczące jednocześnie dwa skrajnie różniące się poglądy. To nie schizofrenia to chyba raczej jakieś wewnętrzne rozdarcie. Przyszła wiosna, więc powoli ładuję energetyczny akumulator po zimie. Mój optymizm jednego dnia szaleje a innego odechciewa mi się nawet wychodzić z łóżka. Mam nadzieję, ze to minie, bo idzie oszaleć.

Rodzicielka wciąż zaskakuje mnie swoimi wiadomościami, i choć już mniej emocjonalnie to jednak wciąż buzuje we mnie krew jak słyszę, że pooperacyjne komplikacje pojawiają się na nowo. Powinna dostać już kartę stałego klienta w szpitalu bo w ciągu ostatnich 2 miesięcy wizytowała tam już 5 razy. Teraz dopiero rozumiem, że rak/nowotwór to nie przelewki. 

Chciałbym ponarzekać na brak miłości ale nie mogę, bo za każdym razem gdy kończy się impreza "czeka" na mnie jakaś "laska" z nadzieją, że uda jej się ze mną pogadać. Nie wiem czy mam się śmiać czy płakać ale moja menagerka również zachowuje się jakby padło jej na głowę. Notorycznie śle mi smsy, zapraszam na piwo/kawę/wódkę albo spacer. Nosz kurwa. Gdybym chciał mieć dziewczynę [co zresztą miało już miejsce wiele lat temu] to bym był hetero.

Za bardzo ostatnio imprezuję... za często chyba goszczę w klubach. Plusem jest jednak spotkanie które zrodziło ciekawą perspektywę/znajomość. Na jednej z imprez spotkałem pana barmana z innego klubu a wspólne tańce skończyły się w skrócie: taksówka -> sklep nocny -> jego dom i wódka. Oczywiście moje zasady nawet po pijaku są żelazne i mimo chęci pana barmana, po prostu zasnęliśmy. Rano był tak uprzejmy że na gigakaca zaserwował kawę do łóżka.

Po ostatnich doświadczeniach z nieudanymi związkami, pojebami emocjonalnymi, krętaczami i sexoholikami, stwierdziłem, że od teraz mam "wyjebane". I ot co się dzieję? Barman sam inicjuje spotkania, zaprasza na kawę i interesuję się dalszym rozwojem sytuacji. Któregoś razu zadał mi pytanie na które odpowiedziałem zaskakując samego siebie.
 - Powiedz mi co nas łączy? Jak nazwać tą relację? - zapytał.
 - Nie nazywajmy tego, niech po prostu trwa, a jak się rozwinie to czas pokaże.
Prawda, ze zaskakujące? Pierwszy raz z pełną determinacją chcę, by czas zweryfikował czy ta znajomośc zmierza w dobrym kierunku, bez męczenia mnie niedopowiedzeniami. 
 

wtorek, 28 lutego 2012

Nareszcie idzie powoli wiosna, już zmęczyłem się tym zimowym [choć generalnie bezśnieżnym] czasem. Zimą jakby nieco ciężej znosić przeciwności losu. A tych ostatnimi czasy było stanowczo za dużo. Jestem optymistą, zawsze staram się dojrzeć jakiś pozytywny wydźwiek w złej sytuacji/nowinie. Ostatnio jednak kumulacja złych rzeczy mnie przerosła.

Matka w szpitalu, krach finansowy i kolejny popapraniec na mojej drodze. O ile rodzicielka już dobrze rokuje i jest szansa na pracę o którą starałem się od kilku miesięcy, to pozostaje wciąż kwestia facetów, którzy zawsze na początku fascynują i są "odpowiedzialni, dorośli, oczywiście wierni itp idt" potem okazuje się że powinien zainteresować się nim jakiś specjalista, najlepiej psychiatra, który śmiało mógłby przepisać im psychotropy. Siedząc ostatnio z Gunią w jednej z klubokawiarni podsumowywałem wraz z nią [bo ona jest zawsze na bierząco] wszystkich moich poprzednich facetów i okazało się, że ja mam tendencje do  przyciągania samych emocjonalnych popierdolców. Jeden gorszy od drugiego...

Nawet moja matka powiedziała, że nie nadaje się do bycia gejem... I to chyba był komplement :P Co ja poradzę, że słabo wpisuję się w utarty stereotyp rureczek, emofryzu, zwichniętych nadgarstków i piskliwego głosu. Po prostu to nie mój klimat i już. Prawdopodobnie przez to mam coraz mniejszą szansę na znalezienie kogoś podobnego do siebie. Zwykłego, szarego, przeciętnego faceta. Takiego faceta, faceta... Nie boje się, ze ktoś powie mi że jestem gejem, ba, ja mam w nosie kto w ogóle wie że nie jestem heterykiem. Nie panikuję, nie ukrywam się, a coming out nie jest dla mnie nowością. Dziwię się trochę, że coraz więcej gejów w jakimś niezrozumiałym i niezbadanym procesie socjalizacji upodabnia się zachowaniem do kobiet. Co to za mania dziwna? Za dużo MTV? No kurwa błagam... 

Jasne, można być romantycznym, delikatym, wrażliwym ale tacy są również heterycy [znam takich] i wcale nie zachowują się jak księżniczki na niedojebanym rumaku. Nie wylewam żali - to moja subiektywna ocena rzeczywistości. 

 

sobota, 04 lutego 2012

Dziś będzie nieco filmowo, mimo, że tak wiele się wydarzyło ostatnimi czasy. Zbyt wiele złego. Póki w swojej głowie nie poukładam całej tej układanki jestem w zawieszeniu. 

Modlitwy za Bobby'ego
 – film oparty na faktach, powstał na podstawie powieści Leroya F. Aaronsa z 1995 r. (pod tym samym tytułem). Scenariusz został natchniony przez prawdziwą historię, życia chłopca o imieniu Bobby Griffith, młodego homoseksualisty, który popełnił samobójstwo z powodu swojej głęboko wierzącej matki oraz homofobii wśród otaczającej go społeczności.

Przyznam szczerze, że oglądając ten film płakałem, łkałem jak dziecko, łzy ciekły mi strumieniami. Ta historia mogła przydarzyć się wielu z Nas [LGBT], dlatego mam nadzieję, że jeśli ktoś z was stracił nadzieję na lepsze jutro, po tym filmie napełni się optymizmem. Zachęcam do płakania, to bardzo oczyszcza.

 

czwartek, 19 stycznia 2012

Ostatnia impreza na którą miałem się w ogóle nie wybierać skończyła się dla mnie dnia następnego o godzinie 16, kiedy to na morderczym kacu wróciłem do domu. Mogę napisać, że było ciekawie, nawet bardzo. Bilans jest taki, że jedna niewiasta ma złamane serducho, jeden chłopiec miał nadzieję, że się nim zainteresuje, powstało kilka niepublikowalnych fotek i wracałem do zdrowia przez dwa dni. :P

 "Ale z niego ciacho. Dowiesz się czy ma dziewczynę? Mam tak do niego podejść i zapytać?, Zostaje na noc? W którym pokoju śpi? Masz jego numer?" - To tylko kilka ze zdań jakie padły jednym ciągiem w stronę mojej koleżanki, wymawiane jednym ciągiem przez Blond Katarzynę by zebrać informacje na mój temat. Po odczekaniu kilkunastu sekund Marta [koleżanka na którą spadł ów potok słów] odpowiedziała tylko jedno zdanie, które zniszczyło światopogląd blondynki.

-Kaśka, nie masz u niego szans, on jest Gejem.

Lirycznie ujęte słowa zepsuły dziewczynie resztę imprezy. Ale przecież to nie moja wina, nie wybierałem tego, że jestem gejem, po prostu miałem szczęście;) :P 

 Chłopak, który miał nadzieję, że napije się z nim piwa i "poznamy się bliżej" został najzwyczajniej poinformowany słowami "nic z tego nie będzie", bo przecież w mojej głowie mam tylko jeden zakodowany obraz chłopaka, tego z którym wiąże pewne plany i nikt inny do szczęścia nie jest mi potrzebny. Jak będzie z Świątecznym Chłopakiem okaże się w najbliższym czasie, póki co nie zapeszam;)

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
email kontaktowy:
jeffree@gazeta.pl
Jeffree Gay Blog