Śmiejecie się ze mnie, bo jestem inny. Ja się śmieję z was, bo wszyscy jesteście tacy sami. - Jonathan Davis - Gay Blog

Wpisy z tagiem: jeffree

wtorek, 17 kwietnia 2012

Wszystko zmienia się niesamowicie szybko, czas mija nieubłaganie, spoglądam w kalendarz a tu połowa kwietnia... A jeszcze nie dawno był styczeń, sylwester i plany na cały nadchodzący rok. Rodzicielka wraca do zdrowia - to dobra wiadomość, ucieszyłem się. Może nawet zawita za jakiś czas do PL i pobędziemy ze sobą kilka dni. 

Czas na główny dzisiejszy temat... faceci! Czasem zastanawiam się jak można być chamem i prostakiem. Mam wrodzone przeświadczenie że ludzie są fajni, lubie ludzi... z zasady... i jak się okazuje to mój błąd. "Bądź miły a pomyśli, że to flirt" - sprawdza się to u mnie w 100%. Geje naprawdę są jacyś dziwni [nie wszyscy ale większość] Moi adoratorzy na potęgę pojawiają się bo jak twierdzą zakochali się. No proszę Was... Czy naprawdę w dzisiejszych czasach trzeba być skończonym chamem i prostakiem żeby było w porządku?  

Ostatnio miałem ogromną nadzieję, że facet, który pojawił się w moim życiu zostanie w nim na dłużej. Los miał jednak inne plany i Ów chłopak flirtuje właśnie z kimś innym nawet nie uprzedzając mnie o końcu znajomości [jakież to dziecinne]  dowiedziałem się o całej sprawie przypadkiem od naszego wspólnego znajomego. Wszystko przez to, że powiedziałem mu, że na pewno po kilku spotkaniach się z nim nie prześpię... I proszę... skończyło się.

Czyżbym popełnił błąd, że nie chciałem z nim spać a próbowałem rozpocząć znajomość od zwykłego rozmawiania i spędzania czasu? Trudno, jego sprawa, może kiedyś się ogarnie i dotrze do niego, że miałem szczere intencje.
Ostatnio dotarły do mnie ciekawe wieści a propo plotek, dawno się tak nie uśmiałem;) jeden z moich nowopoznanych znajomych powiedział mi że słyszał o mnie ciekawe rzeczy, a w zasadzie plotki [kocham to;)] oto dwie z nich;)

...pierwszy raz to chyba usłyszałem plotkę od jakiś kolesi chyba na imprezie  a ja nie byłem na studiach tylko przyjechałem do znajomej ..i to było coś na zasadzie "no jego chuj to już chyba wszystkiego w województwie się tykał "... drugie to całkiem niedawno "no rucha ponoć na potęgę ale ogółem miły koleś" xD

Szkoda, że moje życie erotyczne nie jest takie jak mówią:P Ale humor mi się poprawił :) Pozdrawiam autorów i ich wyobraźnie;) Czekam na dalsze ciekawe i urzekające historie, może kiedyś wydam je w postaci zbioru opowieści "Na własny temat". 

Zazwyczaj się nie zrażam do przeciwności losu, jakoś moja doza optymizmu pomaga mi przetrwać złe dni, dziś w sumie nie wydarzyło się nic co zburzyłoby mój światopogląd ale jakoś słabszy miałem ten dzień. Dlatego jeżeli komuś z was też jest niekiedy "gorzej" podaruje kawałek który słyszałem w Polskim Radiu Czwórka, tekst jest niesamowity!... Dobrej nocy;)


 

piątek, 30 marca 2012

Czasami nie rozumiem sam siebie. To takie dziwne uczucie jakby w jednym momencie siedziały we mnie dwie osobowości, krzyczące jednocześnie dwa skrajnie różniące się poglądy. To nie schizofrenia to chyba raczej jakieś wewnętrzne rozdarcie. Przyszła wiosna, więc powoli ładuję energetyczny akumulator po zimie. Mój optymizm jednego dnia szaleje a innego odechciewa mi się nawet wychodzić z łóżka. Mam nadzieję, ze to minie, bo idzie oszaleć.

Rodzicielka wciąż zaskakuje mnie swoimi wiadomościami, i choć już mniej emocjonalnie to jednak wciąż buzuje we mnie krew jak słyszę, że pooperacyjne komplikacje pojawiają się na nowo. Powinna dostać już kartę stałego klienta w szpitalu bo w ciągu ostatnich 2 miesięcy wizytowała tam już 5 razy. Teraz dopiero rozumiem, że rak/nowotwór to nie przelewki. 

Chciałbym ponarzekać na brak miłości ale nie mogę, bo za każdym razem gdy kończy się impreza "czeka" na mnie jakaś "laska" z nadzieją, że uda jej się ze mną pogadać. Nie wiem czy mam się śmiać czy płakać ale moja menagerka również zachowuje się jakby padło jej na głowę. Notorycznie śle mi smsy, zapraszam na piwo/kawę/wódkę albo spacer. Nosz kurwa. Gdybym chciał mieć dziewczynę [co zresztą miało już miejsce wiele lat temu] to bym był hetero.

Za bardzo ostatnio imprezuję... za często chyba goszczę w klubach. Plusem jest jednak spotkanie które zrodziło ciekawą perspektywę/znajomość. Na jednej z imprez spotkałem pana barmana z innego klubu a wspólne tańce skończyły się w skrócie: taksówka -> sklep nocny -> jego dom i wódka. Oczywiście moje zasady nawet po pijaku są żelazne i mimo chęci pana barmana, po prostu zasnęliśmy. Rano był tak uprzejmy że na gigakaca zaserwował kawę do łóżka.

Po ostatnich doświadczeniach z nieudanymi związkami, pojebami emocjonalnymi, krętaczami i sexoholikami, stwierdziłem, że od teraz mam "wyjebane". I ot co się dzieję? Barman sam inicjuje spotkania, zaprasza na kawę i interesuję się dalszym rozwojem sytuacji. Któregoś razu zadał mi pytanie na które odpowiedziałem zaskakując samego siebie.
 - Powiedz mi co nas łączy? Jak nazwać tą relację? - zapytał.
 - Nie nazywajmy tego, niech po prostu trwa, a jak się rozwinie to czas pokaże.
Prawda, ze zaskakujące? Pierwszy raz z pełną determinacją chcę, by czas zweryfikował czy ta znajomośc zmierza w dobrym kierunku, bez męczenia mnie niedopowiedzeniami. 
 

wtorek, 28 lutego 2012

Nareszcie idzie powoli wiosna, już zmęczyłem się tym zimowym [choć generalnie bezśnieżnym] czasem. Zimą jakby nieco ciężej znosić przeciwności losu. A tych ostatnimi czasy było stanowczo za dużo. Jestem optymistą, zawsze staram się dojrzeć jakiś pozytywny wydźwiek w złej sytuacji/nowinie. Ostatnio jednak kumulacja złych rzeczy mnie przerosła.

Matka w szpitalu, krach finansowy i kolejny popapraniec na mojej drodze. O ile rodzicielka już dobrze rokuje i jest szansa na pracę o którą starałem się od kilku miesięcy, to pozostaje wciąż kwestia facetów, którzy zawsze na początku fascynują i są "odpowiedzialni, dorośli, oczywiście wierni itp idt" potem okazuje się że powinien zainteresować się nim jakiś specjalista, najlepiej psychiatra, który śmiało mógłby przepisać im psychotropy. Siedząc ostatnio z Gunią w jednej z klubokawiarni podsumowywałem wraz z nią [bo ona jest zawsze na bierząco] wszystkich moich poprzednich facetów i okazało się, że ja mam tendencje do  przyciągania samych emocjonalnych popierdolców. Jeden gorszy od drugiego...

Nawet moja matka powiedziała, że nie nadaje się do bycia gejem... I to chyba był komplement :P Co ja poradzę, że słabo wpisuję się w utarty stereotyp rureczek, emofryzu, zwichniętych nadgarstków i piskliwego głosu. Po prostu to nie mój klimat i już. Prawdopodobnie przez to mam coraz mniejszą szansę na znalezienie kogoś podobnego do siebie. Zwykłego, szarego, przeciętnego faceta. Takiego faceta, faceta... Nie boje się, ze ktoś powie mi że jestem gejem, ba, ja mam w nosie kto w ogóle wie że nie jestem heterykiem. Nie panikuję, nie ukrywam się, a coming out nie jest dla mnie nowością. Dziwię się trochę, że coraz więcej gejów w jakimś niezrozumiałym i niezbadanym procesie socjalizacji upodabnia się zachowaniem do kobiet. Co to za mania dziwna? Za dużo MTV? No kurwa błagam... 

Jasne, można być romantycznym, delikatym, wrażliwym ale tacy są również heterycy [znam takich] i wcale nie zachowują się jak księżniczki na niedojebanym rumaku. Nie wylewam żali - to moja subiektywna ocena rzeczywistości. 

 

piątek, 13 stycznia 2012

Jestem już zmęczony tą swoją bezsennością... Ile to już tygodni? Nawet nie liczę...

Kiedyś rozmawiałem z dyrektorem pewnego teatru, rozmowa dość luźna. Zapamiętałem z tamtej rozmowy bardzo ważną rzecz:
"Nie sztuką jest kochać człowieka, który zawsze ładnie wygląda, ma zawsze ułożoną fryzurę i pięknie się prezentuje... Sztuką jest kochać człowieka, który ma czasem rano kaca, nie zawsze ładnie się prezentuje a nawet czasem śmierdzi mu z ust... To jest dopiero sztuką, kochać niedoskonałość."

Styczeń to ponoć miesiąc w którym wiele się zmienia. Zmiany nie zawsze są oczywiste i widoczne na pierwszy rzut oka, ale są... Ważną zmianą jest mój wewnętrzny pogląd na związki. Te w których istnieje zaufanie, miłość, wierność i partnerstwo. Może to śmieszne, ale wciąż wierzę, że dwóch facetów może żyć w monogamicznym wartościowym związku latami a nawet do końca swoich dni. Wierzę w miłość, chociaż może po prostu pragnę jej w swoim życiu. 

"Łatwo jest kochać drugiego człowieka takim, jaki on jest. Trudno jest kochać drugiego człowieka takim, jaki nie jest. Widzieć w nim to wszystko, jaki mógłby być, ale jeszcze nie potrafi."

Świąteczny chłopaczek o którym pisałem we wcześniejszych notkach, wciąż gości w moim życiu. Wydaje mi się, że zmierza to w dobrym kierunku. Mimo pewnej odległości, dzieje się dobrze. Mówi się, że "pijany prawdę ci powie". Ostatnio również usłyszałem, że jeśli ktoś do Ciebie dzwoni po pijaku, oznacza to, ze jesteś dla niego ważny. Świąteczny chłopiec zadzwonił, był przesłodko upity i nieziemsko uroczy.


Dobrej nocy!


 


poniedziałek, 14 listopada 2011

Say GayJadąc autobusem zazwyczaj mam założone słuchawki na uszach i nie docierają do mnie dźwięki zewnętrzne. Pech [lub szczęście, jak kto woli] chciał, że razu pewnego empetrujka mi się całkowicie rozładowała i w słuchawkach rozbrzmiewała tylko głucha cisza. Wtem do moich uszu dobiega głos dziecka [na oko chyba z 4latka].

-Say Gay! - na głos krzyknęło dziecko.
- Nie kochanie, powiedz... Say White! - po cichu powiedziała matka do dziecka.
- Nieee Mamo...Say Gaj jest ładniejsze... 

Maluch pewnie chodzi do przedszkola językowego, ale przyznaje, że miło usłyszeć pozytywnie brzmiące słowo Gay:P 

niedziela, 13 listopada 2011

Czas powspominać. Zbliża się rok od sytuacji którą teraz przypomnę. 

"Integracja podstawą sukcesu"

Imprezy integracyjne w pracy mają za zadanie scalić wspólnie pracujące społeczeństwo by atmosfera była lepsza. By pracowało się lżej, a także by nawiązać koleżeńskie lub nawet przyjacielskie relacje. Tak też było w przypadku mojej imprezy integracyjnej. Zbliżała się wigilia kalendarzowa więc szef zaproponował aby kilka dni wcześniej zrobić własną wigilię.  Catering już gotowy stał na stole. Uszka, barszcz, krokiety i inne jedzonko a do tego oczywiście po swojsku - wódeczka. 

"Przedwigilijnie"

List

Gdy już rozdaliśmy sobie prezenty i ognisty napój zaczął buzować w głowach, standardowo towarzystwo rozdzieliło się na kilka mniejszych części. Upici i weseli w środku nocy powoli zbieraliśmy się do domów a Ci którzy mieli daleko zostali w firmie by przespać się na dobytku w postaci jednego łóżka, kilku foteli i miękkim dywanie;)  Ja mimo, ze mogłem tego dnia wrócić [choć zajęło by mi to po pijaku sporo czasu] do domu wolałem zostać w firmie. Dlaczego? Bo był tam jeden ze współpracowników. Przyjemny hetero, którego bardzo lubiłem i do którego w dziwny sposób mnie ciągnęło.

"List"

Gdy weszliśmy do firmy nie mogłem się powstrzymać i zadałem ów heterykowi zwalające z nóg pytanie.

- Mogę cie pocałować? 
Tu zapanowała chwilowa cisza z wymianą spojrzeń, po czy usłyszałem tylko.
- Możesz... 

Mimo, że heteryk miał dziewczynę i wiedział, że jestem gejem pozwolił mi na coś takiego... Do dziś nie wiem jak to się stało, a jeszcze bardziej nie wiem co działo się dalej [Bo tu urwał mi się film]. I może lepiej będzie jak nie będę wiedział. Jedno jest pewne. Nie była to tylko moja wizja po pijaku, bo rano znalazłem przy łóżku kartkę którą widzicie na zdjęciu. 

 

 
1 , 2 , 3
email kontaktowy:
jeffree@gazeta.pl
Jeffree Gay Blog