To, że komunikatory zastąpiły "pradawne mailowanie w celu poznawczym" jest oczywiste, jednak jak się okazuje, są jeszcze w tym kraju ludzie, którzy potrafią pisać więcej niż 160 smsowych znaków, lub "hej, cześśść, kogo szukasz, skąd jesteś" za pomocą randkowych portali. Autentycznie, zdziwiłem się, a może po prostu już jestem stary a mailowanie jest niemodne? - Mam nadzieję , że nie. W dobie gdzie wszystko jest "quick" , "instant" albo "expres" szanuje niesamowicie tych, którzy wkładają odrobinę energii, by napisać tekst długości listów.
Pisze to wszystko, gdyż zupełnie przypadkiem na zapomnianym przezemnie portalu randkowo-społecznościowym oczekiwała na mnie wiadomość od nieznajomego, o której powiadomił mnie mój mail;) Początkowo kilka zdań, ale dziś to już prawdziwe dyskursy.
Ów nieznajomym okazał się być Marek, przeciętny chłopak w podobnym do mnie wieku, spełniający się w zyciu, pracujący ale cholernie bojący się, że wyjdzie na jaw jego orientacja a do tego wszystkiego związany z kościołem - swoją drogą, niezły konflikt interesów "wiarowo-morlanych".
Przyznaje szczerze, że jestem raczej niewierzący, nie pamiętam nawet jak wygląda kościół od środka a ostatnim "świętym" miejscem jakie pamiętam a które odwiedziałem była kapliczka św Anny w górach. Dlatego niesamowicie zaskoczony jestem, ze z Markiem najlepiej rozmawia mi się właśnie o wierze, kościele, puszczalstwie księży, kradzieżach kasy z datków itp. Wszystko oczywiście z kulturą i wolnością słowa. Aż zachodze w głowę, jak to możliwe, ze ja niewierny będe potrafił rozmawiać rzeczowo na takie tematy. Kolejną sprawą, która mnie zaskoczyła niesamowicie jest to, że to Ja Jeffree, wspieram ów chłopaka duchowo i argumentuje, że wszystko z nim w porządku i że Bóg[jeśli w ogóle istnieje] Go kocha.
Czasem świat naprawde wywraca się do góry nogami.
A teraz może pokrótce przedstawie nasze mailowanie, może dzięki temu komuś będzie lżej;)"
Co do twojej wiadomości na portalu...
Bóg... Czym/kim jest bóg? Wszystkim i niczym, czymś czego nie ma zobaczyć nie można, a co z rozmową? - zawsze jest to monolog. Czy jestem przekonany w 100% że go nie ma? - oczywiście że nie. Ale ja to bywa z ludźmi po prostu wątpię. Ilekroć proszę go o coś, nie zawsze spieszy mi z pomocą, ale tak chyba powinno być. Choć przydałaby mi się jego moc w kilku przypadkach.
Nie traktuje źle ludzi, którzy wierzą, ja najzwyczajniej w świecie mam chyba żal, ze nie wyszło trochę lepiej niż jest. Jeśli chodzi wychowanie w wierze to moja rodzina jakoś specjalnie nie ma do czynienia z kościołem, ba nawet notorycznie, niczym "tradycja" co roku rodzinnie wymyślamy sposób by przegnać księdza który chodzi po kolędzie. Ot taka rodzinna tradycja;) Może i "u góry" jest ktoś/coś jakaś siła nienazwana. Wątpię w niego, ale nie to jest przyczyną, ze deklaruje swoją niewiarę. Nie wierze w kościół, w instytucje nie wolno wierzyć ,więc nie wierze. Księża są bardzo często gburowaci, a w wielu przypadkach powiem że są zwykłymi grubiańskimi chamami podpierającymi się wersetami z biblii a w rzeczywistości kurwią się, kradną i oszukują na potęgę, sam znam kilka takich elementów.
W biblii jest napisane:
Zacznijmy może od tego cytatu:
"Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym..." (Wj 20,3-5). To jest pierwsze przykazanie, jakie Bóg dał Mojżeszowi. A więc po co te wszystkie posągi i pielgrzymki, bicie pokłonów obrazkom, posągom monumentom i wielu innym rzeczom? to mnie strasznie razi. To zakłamanie.
drugi przykład:
Jest tylko jeden Bóg ukazany jako Ojciec, Słowo i Duch Święty. Zostaliśmy stworzeni na podobieństwo tego jednego Boga (1Moj 1,27). - To w takim razie dlaczego księża każą mówić do siebie "ojcze", dlaczego papież jest "ojcem świętym" skoro jest tylko jeden ojciec? To tak tytułem formalności;)
Mój wywód jest może nieco chaotyczny ale przynajmniej ogólnie nakreśliłem w czym tkwi problem - w nieścisłościach w przekłamaniu i w całym tym [jak dla mnie] cyrku:P
to powód dla którego wątpię;)
Marku, jeśli chodzi zaś o Ciebie i twoją orientacje, to powiem od razu - nie masz się czym martwić, [jeśli rzeczywiście bóg istnieje] ma on swój plan dla każdego, i gdyby nie chciałby, żeby homoseksualiści żyli na tym świecie, już dawno nikt by o tym nie wiedział, bo problemu by nie było. Jedno jest pewne - miłość jest ponad podziałowa, miłość nie ma płci! Sam pewnie wiesz, że miłość jest czysta i nieskazitelna. Choć ludzie bardzo często się rozstają to jedno jest pewne, warto w miłość wierzyć i działać by kochać i być kochanym, bez względu na płeć! Myślę, że w tym wszystkim jest cel, że jest ukryty sens i możliwe, że nie poznamy go tak szybko.
Odpowiedz na kilka pytań.
Kim byś był gdybyś był hetero?
Spełniłbyś się bardziej?
Kochałbyś lepiej?
Byłbyś bardziej wartościowy?
Pracowałbyś lepiej?
a może byłbyś człowiekiem lepszej kategorii gdybyś był hetero?
- Nic z tych rzeczy, to nie orientacja kształtuje człowieka, bo nie ona jest najważniejsza w naszym życiu. Ważne jest jednak by mimo wszystkich utrudnień, kochać samego siebie, doceniać się i żyć w szczęściu. Tylko człowiek szczęśliwy może dać szczęście innemu człowiekowi, a o to chyba chodzi - by dzielić się szczęściem!
Może trochę za bardzo uduchowiona jest ta wiadomość, jednak dość długo siedziała we mnie ta myśl i wreszcie ją z siebie wyrzuciłem;)
Pozdrawiam i liczę na odpowiedź;)
Jeffree.
:)
Odpowiedź:
Cześć mój ty niedowiarku;p
Widzisz Jeffree - i ja nie mam żadnej pewności, a wręcz przeciwnie przy tej ilości wątpliwości które szarpią moją duszą trudno mi bronić wiary,a tym bardziej kościoła, nie mniej jednak postaram się odrobinę;)
Zgodnie z antypogańskim kontekstem poprzedzającym (Wj 20,3), z którego tekst ten wyrasta, zabrania on tworzyć jedynie podobizn bożków pogańskich. Za traktowaniem Wj 20,3-5 jako jednej całości i jednego przykazania o wymowie wyłącznie antypogańskiej przemawiają również racje gramatyczne, co zmuszeni są przyznać nawet niektórzy niekatolicy. Owe racje gramatyczne to fakt, zgodnie z którym wśród biblistów uważa się, iż sufiks lahem („im”) z Wj 20,5 odnosi się w tym wypadku do owych bogów obcych, wspomnianych w Wj 20,3, a nie do wszystkich obrazów w ogólności, w tym do obrazów sakralnych chrześcijaństwa.
„Gdy podniesiesz oczy ku niebu i ujrzysz słońce, księżyc i gwiazdy, i wszystkie zastępy niebios, obyś nie pozwolił się zwieść, nie oddawał im pokłonu i nie służył, bo Pan, Bóg twój, przydzielił je wszystkim narodom pod niebem” (Pwt 4,19, Biblia Tysiąclecia, dalej: BT).
„Odrzucili wszystkie polecenia Pana, Boga swego, i ulali sobie posągi - dwa cielce. Zrobili sobie aszerę i oddawali pokłon całemu wojsku niebieskiemu, i służyli Baalowi” (2 Krl 17,16, BT).
Nie jestem pewien czy mam słuszność, ale chcę w to wierzyć;)
Co do sprzeczności związanych z ojcostwem księży, to pewne jest tylko to że płaci za nie kuria diecezjalna;p, ale myślę iż ta nieścisłość która cię niepokoi, jest naprawdę błaha, bo i sami księża w większości nie życzą sobie by stosować względem nich ten zwrot, raczej zarezerwowany jest dla zakonników, a dlaczego- nie mam pojęcia- może z przyzwyczajenia, może z tęsknoty za naturalnym ojcostwem, może z przerostu ambicji, kleru kilkaset lat temu- wszak to tak samo grzeszni ludzie jak wszyscy- nie mam pojęcia, niemniej jednak gdyby mieć tylko takie wątpliwości -dało by się przeżyć:)
Osoby ojca świętego nie będę poruszał bo chciał bym mieć takiego ojca- i może to i z tond- ale żaden ze mnie teolog- myślę że to proste przeniesienie ojca z głowy rodziny na głowę kościoła jaką jest papierz- kościół to ludzie- tak samo słaby, grzeszny i niedoskonały jak i my.
Co do księży- po znacznej części myślę że masz rację- sam stałem się niesamowicie antyklerykalny ostatnim czasem, co jednak nie zmienia postaci rzeczy, że wiem iż są i dobrzy księża, tak jak w społeczeństwie są i dobrzy i źli ludzie, tylko chyba proporcje w klerze są gorsze;p dane było mi poznać wspaniałych księżny i zakonników, którzy zarażali swą wiarą, tak jak i człowiek z pasją potrafi nią zarazić(zdarzało mi się to;) i takich ludzi trzeba się trzymać- podejrzewam że sporo księżny jest po prostu niewierząca, ale są i tacy, którzy naprawdę dają wytchnienie skołatanemu sercu.
Co do spieszenia się z pomocą- muszę Bartuś przyznać że był czas w moim życiu, że spełniało się niemal wszystko o co prosiłem, z niewielkimi wyjątkami, ale co tu sądzić o wyrokach boskich, ale wiara moja w ów czas była żarliwa, z czasem przerzuciłem się raczej na szantaż- i nie skutkuje, ale i wiara już nie ta;p Zbyt wiele biologicznych i naukowych podwalin, jak pamięć genetyczna itp. by wierzyć bezdyskusyjnie, w prawdy głoszone przez kościół, ale w Boga- zawsze
Co do żalu do Boga, że mogło być lepiej, nie omieszkałem go mieć i ja:
Najpierw, dlaczego nie mogę mieć normalnej, przeciętnej rodziny, aż po żal dlaczego nie jestem normalny, przeciętny, czemu zamiast zaliczyć kolejne laski, marzyłem by przytulić się do współlokatora, dlaczego pewnie nie czeka mnie założenie rodziny, i cieszenie się tym jak rosną moje dzieci, ale wiem że mogło być gorzej, mogłem patrzeć jak rosną moje dzieci z perspektywy człowieka przykutego do łóżka, któremu dzieci zmieniają pampersy, i zaczynają mnie mieć przez to dość.
Nie wiem czy nie podstawowym przyczynkiem moich wątpliwości były moje długoletnie prośby by Bóg zabrał ode mnie ten krzyż jakim jest moja orientacja, wcześniej byłem przekonany o swoim powołaniu, potem natknąłem się na list kardynała jeszcze wtedy Racingera o powołaniu do czystości osób homoseksualnych, i tak starałem się żyć, nie dopuszczając po części do siebie jednak tej myśli. poddałem się dopiero wtedy, gdy całkiem niedawno poderwała mnie taka 18-latka, naprawdę mi się podobała, i gdy przyszło co do czego, nie mogłem.
W międzyczasie gdy bóg nie reagował, prosiłem by lepiej zabrał mnie z tego świata, a nie kazał z tym walczyć, i dalej nic, i ile można walczyć:(
Podsumowując i mnie zraża i wpędza w oderwanie od kościoła jego niestałość, to że rzeczy niedawno uważane za grzeszne dziś są wpożo, to że z powodu widzimisię jakiś depów zamordowano w historii kościoła miliony ludzi, itp, ale kościół to ludzie, a bóg to już inna inszość;)
Co do zas tych pięknych słów które umieściłeś poniżej- dzięki, faktycznie od dłuższego czasu, zwykłem mawiać: i masz co chciałeś Boże- nie moja wina żeś mnie takiego stworzył;p
Faktycznie jak na człowieka o słabej wierze jesteś niesamowicie uduchowiony:p To tym bardziej świadczy że jesteś dobrym człowiekiem:)
Buźka i dobrej nocy Jeffree