Śmiejecie się ze mnie, bo jestem inny. Ja się śmieję z was, bo wszyscy jesteście tacy sami. - Jonathan Davis - Gay Blog
Blog > Komentarze do wpisu

Odprowadzisz mnie?

"Nowy początek dzięki kalendarzowi zdarza się co roku. Wystarczy nastawić zegar na styczeń. Nagrodą za przetrwanie świąt jest Nowy Rok i związana z nim tradycja noworocznych postanowień. Rzucić przeszłość za siebie i zacząć od nowa. Trudno się oprzeć pokusie rozpoczęcia od nowa… Schowania zeszłorocznych problemów do szuflady."

   Ostatni dzień świąt zapowiadał się równie nudno jak całe święta, ale już z samego rana jakby dało się czuć jakiś dziwny optymizm. Gdy zadzwonił  telefon i usłyszałem jak moja przyjaciółka mówi: "Szykuj się na wieczór, idziemy na gruby bouns." - wiedziałem, że skończy się to ewidentnie nad ranem. 

   Wyszykowany i mentalnie nastawiony na imprezowy klimat dotarłem w umówione wcześniej miejsce i tam zrobiliśmy mały before przed imprezą. Odpowiednia dawka alkoholu [przyznaje, że potrzebuje spoooro] zawsze przekłada się na szybkość mojego wkraczania na parkiet. A Jeffree jak to ma w zwyczaju, bez zbędnych ceregieli chwycił świeżo poznaną koleżankę za rękę i zaciągnął na parkiet. Ów koleżanka od samego początku była poinformowana, o tym że jestem gejem, więc taniec zamienił się w prawdziwie wirujący sex na parkiecie.


 "Jeffree! On jeste gejem!"

   Wiedziałem, że zawsze mogę liczyć na swoich znajomych, a na koleżanki to już w stu procentach. Swatanie w ich wykonaniu jest niesamowite, a jeszcze bardziej niesamowicie to wygląda gdy swatać chcą mnie;) Blisko 2 godziny podchodów do jednego z chłopaków których poznałem [a byli oni znajomymi mojej znajomej] zaowocowało w niesamowicie nieudaną dyskusje:
- No i jak tam, co sądzisz o Jeffree'm?
- A całkiem fajny.
- No to może coś tam zagadacie?
- Chętnie, tylko, ze ja jestem zajęty O.o 

Facepalm do potęgi N, ale było przynajmniej śmiesznie;)

   Mimo nieudanego swatania z pierwszym kandydatem wyszukanym przez moje kochane dziewczyny, pojawił się [a w zasadzie cały czas był, tylko sądziłem ze jest hetero] drugi kandydat - kolega pana numer jeden;) [wiem że to zagmatwane:P] Z panem numer 2 rozmawiałem przez dalszą część imprezy, a nawet niecnie wyciągnąłem na parkiet by potańczyć, ten jednak po kilku wrócił ze mną do stolika bo jak stwierdził "nie jest gotów na publiczne tańczenie z chłopakiem".

"Odprowadzisz mnie?"

   Wieczór powoli dobiegał końca i mimo tłumu jaki był w klubie część znajomych rozchodziła się "wstawiona" do swych domostw;) Przyszedł czas, że pan nr 2 musiał zbierać się do domu z racji podróży w akompaniamencie jego bliskiej koleżanki, którą miał odstawić bezpiecznie do domu. Ubrał się i zapytał "To co, odprowadzisz Nas kawałek?". W pierwszym momencie nie zrozumiałem o co chodzi, ale za trzecim razem dotarło do mnie: "Jeffree, idź z nimi!"

  Gdy tylko wyszedłem z nimi, wystarczyło że zrobiłem kilka kroków a pan numer 2 obrócił się w moją stronę, zatrzymał bezpośrednio przed moją twarzą i ... pocałował mnie. Staliśmy tam z dobre kilka minut i się całowaliśmy a koleżanka mogła jedynie to obserwować. Spojrzał mi w oczy i niechętnie rzucił "no to dobranoc"... Nic innego nie pozostało mi jak odpowiedzieć to samo. A w chwile później wymieniliśmy się numerami telefonu.

   Następnego dnia spotkaliśmy się i razem łaziliśmy po mieście. Nic z tego nie będzie z racji mieszkania w różnych miastach i znaaaacznej odległości, ale zakumplowaliśmy się i już wstępnie ugadaliśmy się na jakąś imprezę;) Taki właśnie mały prezent zrobił mi Mikołaj, bardzo miły, mimo, że nic poważniejszego z tego nie wyjdzie... 

"Mimo wszystko..."

   Czasami warto poddać się chwili i naładować akumulatory endorfin. Nieważne, że przyszłość nagle nie rozjaśni się i wciąż ciężko szukać gotowych rozwiązań. Raz do roku, zdmuchując świeczki z tortu urodzinowego, życzymy sobie jedno, porządne życzenie. Niektórzy z nas są bardziej zachłanni na szczęście: zdmuchują rzęsy, wrzucają monety do fontann, liczą na szczęśliwe gwiazdy. I od czasu do czasu... niektóre z tych życzeń się spełniają. Co wtedy? Czy to jest to, czego się spodziewaliśmy? Czy rozkoszujemy się ciepłą poświatą naszego szczęścia? Czy... zdajemy sobie sprawę, że mamy długą listę życzeń do spełnienia? Bo przecież nie życzymy sobie łatwych rzeczy. Życzymy sobie czegoś wielkiego. Rzeczy, które są ambitne, poza zasięgiem. Życzymy sobie, ponieważ potrzebujemy pomocy. Ponieważ jesteśmy przestraszeni. I wiemy, że prosimy o zbyt wiele. Pomimo tego wciąż sobie życzymy... ponieważ czasami... życzenia się spełniają.

 

czwartek, 29 grudnia 2011, jeffree

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
email kontaktowy:
jeffree@gazeta.pl
Jeffree Gay Blog